piątek, 2 sierpnia 2013

rozdział III

   Opowiadanie pisane tylko i wyłącznie przeze mnie. Nie wyrażam zgody na kopiowanie tekstu. 

                                                    III.

   Pan Furman ogłosił wyjazd trzy dniowy w góry. Nie chciałam tam jechać. Natalia strasznie nalegała i prosiła żebym uczestniczyła w wycieczce. Tak naprawdę prócz niej (pomijając rodziców) nie mam nikogo. Doceniam to, że akceptuje mnie taką jaką jestem. Nie pyta mnie o moją przeszłość. Zaraża mnie swoim optymizmem i w sumie jestem jej bardzo wdzięczna za wszystko. Nie przekonałam się jeszcze do mojej klasy, ale postanowiłam pojechać dla niej. Dni leciały i praktycznie codziennie działo się to samo, do pewnego czasu....
   - Miłego dnia w szkole kochanie! – krzyknęła mama z kuchni na pożegnanie. A mnie kręciło się w głowie na samą myśl, że znowu spędzę tam przynajmniej siedem godzin. Odkąd zaczęłam chodzić do tego gimnazjum moje życie totalnie się zmieniło. Zamyślona szłam przed siebie, nie zdążyłam nawet dobrze zmęczyć się drogą a już czekały na mnie. Nie mogłam znieść widoku tych dziewczyn. Diana i ta jej cała paczka... Chciałabym żeby dała mi w końcu spokój, ale z dnia na dzień, między mną a nią było coraz gorzej. Nazywałam je Fałszywcami z powodu zakłamanych twarzy i szyderczych  uśmiechów. Przecież nigdy nic im nie zrobiłam. Dlaczego takie dla mnie są? Dlaczego tak mnie traktują? 
- Ej, Nubi! Chodź tu szybko, nie przywitasz się z nami?! – Tak, to mnie wołała.
-Czego chcesz Diana? – Powiedziałam cicho, przerażonym głosem. Próbowałam się uspokoić, ale nie mogłam. A przecież powinnam się już do tego przyzwyczaić.
- Gdzie zgubiłaś mamusię? Nie boi się, że coś „przypadkowo” może ci się stać? Jak ty w ogóle dzisiaj wyglądasz?! Lepsze ciuchy widuję u bezdomnych niż u Ciebie!
- Mnie się podoba taki styl. Tobie wcale nie musi. – odpowiedziałam spokojnie. Tak strasznie się bałam, że zaraz coś mi zrobi. 
- Ha ha! Ty to nazywasz stylem? Spójrz w lustro Nubia. Każdy się z ciebie śmieje. Wystarczy popatrzeć na ciebie i twoją twarz- jesteś czarna. Bachor, rodzice przygarnęli cię z domu dziecka! Jak to w ogóle możliwe, że akurat Ciebie? Jesteś taka niezdarna, na niczym się nie znasz, nie dbasz o siebie, wyglądasz okropnie! 

Łzy napływały mi do oczu. Po części Diana miała rację. "Moi rodzice" adoptowali mnie gdy miałam osiem lat. Tylko skąd ona o tym wiedziała? Przecież mówiłam tylko Natalii... Odróżniam się od innych dziewczyn. Nie mam białej skóry, wcale nie wyglądam tak jak one. Wmawianie sobie, że jestem taka jak reszta jest bez sensu. Ale co z tego?  Żyję jak każda inna przecięta nastolatka, jak każdy człowiek. Tak trudno podejść, poznać mnie a potem ocenić jaka naprawdę jestem? 
 Nie dawałam sobie już rady sama ze sobą. Pomału oswajałam się z myślą, że nigdy mnie nie zaakceptują. Nagle zobaczyłam jak Diana odkręca butelkę z wodą. Nie zdążyłam nawet się odwrócić a cała zawartość z jej butelki wylądowała na mnie. Reszta fałszywców zaczęła się śmiać, a ja czułam jak krople łez spływały mi po policzkach. Chciałam coś powiedzieć, cokolwiek. Nie potrafiłam.

-Ups... - pisnęła.

- Dajcie jej spokój! Co ona wam zrobiła?!

Odwróciłam się i zobaczyłam go...
- Halo Romeo! Spokojnie przecież nic jej nie jest...
- Nie ważne. Oceniając kogoś najpierw spójrz na siebie!
- Próbujesz mnie porównać do tej murzynki? Haha, błagam Cię! - Zirytowana Diana udawała, że ją to nie rusza, ale ja swoje widziałam. Widziałam jak robi jej się głupio przy Alanie. Robiła się cała czerwona.
-  Lubisz sprawiać ból innym ludziom prawda? Tak cie to ...

Nie słyszałam co było dalej.  Spostrzegłam jak patrzy się kątem oka na mnie. Nie chciałam żeby widział mnie w takim stanie. Uciekłam.


                                            *************************************
   Nie mogłam wrócić do domu, przecież powinnam być  na lekcjach. Pobiegłam więc do parku i  usiadłam na ławce. Zawsze mijałam go w drodze do szkoły, a nigdy nie miałam okazji do niego wejść. Lekki powiew wiatru, latające na de mną ptaki, pluskająca się woda w fontannie. Brak jakichkolwiek duszy, brak krzyków, brak hałasu... Spokój, totalny spokój. Zamknęłam oczy. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego brunet stanął w mojej obronie? Może wcale nie jest aż taki zły... Nagle wszystko wróciło, cała sytuacja z przed kilku minut. Dotarło do mnie, że jestem sama. Wybuchnęłam płaczem. Nie miałam pojęcia co mam ze sobą zrobić. Nawet nie miałam do kogo pójść. Natalia okazała się zupełnie inną osobą. Przecież to ona wygadała wszystkim ze jestem z domu dziecka, a ja jej zaufałam. Pewnie specjalnie się ze mną zaprzyjaźniła żeby dowiedzieć się czegoś więcej, a potem wykorzystać to przeciwko mnie. Czułam się jakby ktoś mi wbił nóż w plecy. Skuliłam się i opuściłam głowę.


-Mała, przestań już płakać, proszę przestań...

Wróciłam na ziemię. Ile czasu spędziłam siedząc tak w parku?! Sama nie wiem.
Wydawało mi się, że głos który słyszałam znałam bardzo dobrze. Ciepła dłoń dotykała mojego kolana. Podniosłam głowę...Duże, brązowe oczy parzyły się na mnie. Oniemiałam. Alan? Co on tutaj robił? Skąd wiedział, że tutaj jestem? Chciałam się go o to zapytać, ale nawet nie wiem kiedy siedziałam w niego wtulona.  Koszulka którą miał na sobie musiała być świeżo wyprana, a uwielbiam zapach nowo wypranych ubrań. Poczułam również bardzo delikatną, ale męską perfumę. Zapomniałam o wszystkim. Czułam tylko jego. Cały czas głaskał mnie po włosach i powtarzał "już dobrze Nubi, już dobrze..." Wiedziałam, że jestem bezpieczna. Dlaczego nie mogłam przestać płakać? 
Odsunął się lekko i zaczął przejeżdżać palcem po lecących z oczu łzach. Moje poliki robiły się gorące. Po chwili przestał i zapytał:
- Lepiej? 
-Tak. Broniłeś mnie, dziękuję...
- To co robi Diana nie jest w porządku. Lubi być niedobra dla innych, ale to była przesada.
- Przecież ma rację, jestem inna. 
- Przestań, ja nie widzę żadnej różnicy... 
Zrobiło mi się miło. 
- Ona już taka jest. Dowiaduje się czegoś,a potem wykorzystuje przeciwko tobie. - dodał szybko.
- Mówiłam o tym tylko Natalii. - wywaliłam z siebie.
- Myślisz, że by się wygadała? Nawet ja się dowiedziałem przypadkiem...
- Jak to?
- We wtorek poszedłem ogłaszać zbiórkę pieniężną dla potrzebujących, pamiętasz? Wtedy usłyszałem jak Pan Furman rozmawiał z dyrektorem, a że pech chciał to Diana wyskoczyła z WC i o wszystkim się dowiedziała. Domyśliłem się, że długo nie zatrzyma tej informacji dla siebie.
Zrobiło mi się totalnie głupio. Jak ja mogłam pomyśleć tak źle o Natalii? Gdyby słyszała moje myśli nie wybaczyłaby mi.
- Wiem, że boisz się ufać ludziom Nubi. Ale Nata to najlepsza przyjaciółka pod słońcem, no i masz też mnie...
- Dziękuję Ci za wszystko. - Uśmiechnęłam się do niego, bo nawet poczułam się lepiej. 
- Nie ma za co, przecież w końcu byłem Ci to winien. - szturchnął mnie lekko.
-Tak?
- Tak. Za tą pierwszą lekcję z Pulpetem. Słyszałem, że już wiesz jaką mam sytuację w szkole, dlatego sama rozumiesz... Przepraszam i przepraszam, że dopiero teraz się na to zebrałem.
- Daj spokój, zapomnijmy o tym. 
- Naprawdę? 
- Pewnie, było minęło. 
- Wiesz chyba lepiej jak wrócę na lekcję...
- Ano w twoim wypadku tak będzie najlepiej. 
- Dasz sobie radę sama?
- Jasne, zaraz pójdę do domu. 
- Trzymaj się. - powiedział nieco ciszej i przejechał palcem po moim poliku, a ja dostałam gęsiej skórki.
- Dzięki, cześć. 
Wstał, odwrócił się i skierował się w stronę wyjścia z parku. Zrobił kilka kroków naprzód i nagle zatrzymał się.
-Nubi... 
- Tak? - zapytałam z zaciekawieniem.
- Bo wiesz...ja... zastanawiałem się czy...czy może nie chciałabyś pójść...ze mną jutro gdzieś... no wiesz. Eh, umówiłabyś się ze mną?
Serce zaczęło mi bić tak cholernie mocno, że nie mogłam się uspokoić. Randka z Alanem? Że niby on chce się ze mną umówić? Nie do wiary! Musiałam wziąć głęboki wdech żeby mu odpowiedzieć. 
- Ja...ja chętnie.
Przeniósł wzrok z ziemi na mnie i się uśmiechnął szeroko. Chyba nigdy nie przestanę podziwiać jego dołeczków.
- To świetnie. Napiszę do Ciebie wieczorem, chyba masz podany numer na facebooku?
- Tak jest. - przytaknęłam.
- Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Sama nie mogłam uwierzyć w to co się własnie stało. Ja, Nubia umówiona na jutro z Alanem. Z najprzystojniejszym brunetem jakiego kiedykolwiek poznałam.

                                         ******************************************

  Od razu polepszył mi się humor. Postanowiłam wrócić na lekcję, ponieważ musiałam opowiedzieć wszystko Natalii. Starałam nie zwracać uwagi na Fałszyców. 
Na języku polskim musiałam siedzieć  sama, ale wcale to mi nie przeszkadzało. Mogłam patrzeć się na mojego bruneta praktycznie cały czas. Spoglądał czasem na mnie i uśmiechał się.
- AAAAA! Nie wierze ! Randka?! Ty i Alan? Ale odjazd!!! - krzyknęła podczas rozmowy na przerwie.
- Ciszej, proszę! - zaśmiałam się.
- Co za wredota, nawet nic mi nie powiedział, kiedy Cię nie było...Właśnie, gdzie byłaś przez te dwie godziny?
 Stwierdziłam, że nie będę okłamywać swojej przyjaciółki. Opowiedziałam jej  co działo się rano, choć nie było łatwo o tym mówić.
- Tym razem ta szmata naprawdę przesadziła. Jak ona mogła?! Mam ochotę coś jej zrobić.
- Przestań...
- Nie Nubia. Nie podaruję jej!
Tak jak powiedziała to i zrobiła. Nadeszła pora obiadowa i większość osób zebrało się na stołówce. Kazała mi iść na koniec kolejki i poczekać na nią. Nie wiedziałam co knuję, ale zaczęłam się niepokoić. Wzięłam obiad i poszłam za nią. Kierowałyśmy się  w stronę Diany, mdliło mnie na jej widok. 
Nagle Nata przechyliła talerz ze swoim Spaghetti prosto nad jej głową! 
- Upsik... - dodała irytującym głosem.
Diana warknęła ze złości, podniosła się z krzesła.
- Ty idiotko! Widzisz co narobiłaś?!
- Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że nie zadziera się z moimi przyjaciółmi!
- Nazywasz tą dzikuskę przyjaciółką?! Hahahaha jakaś ty zabawna!
- Teraz to przesadziłaś!
No i się zaczęło. Rzuciły się na siebie niczym hieny. Wszyscy przyglądali się całej sytuacji i dopingowali raz Dianę, a raz Natalię. Stałam blada jak ściana i po raz kolejny nie wiedziałam co robić. Wołać kogoś? Próbować je rozdzielić? Wciskałam się między nie krzycząc "dosyć, proszę!", ale nic tym nie osiągnełam.
Na szczęście w odpowiednim momencie na salę wpadł Alan z Bartkiem i innymi kolegami. Bartosz złapał Natalię, jakiś nieznajomy mi chłopak Dianę, a Alan stanął za mną.
- Jeszcze do tego wrócimy! Pożałujesz tego! - groziła Barbie. 
- Uspokójcie się natychmiast! - Na salę wszedł sam Dyrektor. 
- Diana, Nubia, Natalia za 2 minuty widzę was w moim gabinecie. Reszta proszę się rozejść! Gdybyście nie usłyszeli, dziesięć minut temu był dzwonek na lekcje...
Brunet zniknął zza moich pleców, Barbie uciekła z Fałszywcami do łazienki, a więc miałam 2 minuty na rozmowę z Natą.
- Wszystko prze ze mnie, nie potrzebnie Ci mówiłam, teraz będziesz mieć kłopoty!
- Przestań. Wszystko będzie dobrze, okej? Nie martw się, coś wymyślę. Tylko proszę, nie mów nic gdy będziemy w środku, zrozumiano?
- Dobrze. 
Ufałam jej. Ścisnęłyśmy sobie dłonie i weszłyśmy do gabinetu dyrektora. Diana była już w środku.
- Poznałem wersje Diany, a teraz chcę poznać waszą. Więc słucham?
- Chwileczkę. Jeśli ona rozmawiała na osobności w takim razie ja też mam do tego prawo. - powiedziała spokojnym głosem Natalia.
- Oczywiście. - spojrzał na Barbie, wyszła.
- Teraz lepiej?
- Tak proszę Pana.
- Słucham, co się stało. Dlaczego zaatakowałaś koleżankę z klasy?
Nata dokładnie wszystko wytłumaczyła. Nie kłamała. Powiedziała, że zrobiła to specjalnie, że chciała się odegrać. Ale wspomniała również o tym, że Diana się na mnie uwzięła i nie daje mi spokoju, obraża mnie publicznie i wyśmiewa się ze mnie. Rozmowa trwała dość długo. Siedziałam cały czas cicho tak jak prosiła mnie przyjaciółka i słuchałam dyskusji. Udało się. Dyrektor uwierzył nam i obiecał porozmawiać z Barbie. Powiedział również, że nie zadzwoni do rodziców.
Wyszłyśmy na korytarz i mogłyśmy w końcu odetchnąć z ulgą. Przytuliłyśmy się ze szczęścia. Po przerwie miałyśmy WF. Obok drzwi czekał na nas Alan razem z Bartkiem. 
- I jak? Wszystko dobrze? Co to w ogóle było? - zaczął wypytywać Bartek. Była to szansa żeby Natalia porozmawiała z nim sam na sam, więc razem z brunetem odsunęliśmy się na bok.
- Wszystko gra? - zapytał Alan.
- Tak, chyba tak. 
- Fajnie, że wróciłaś do szkoły, martwiłem się...
- Fajnie? Własnie prze ze mnie nasza przyjaciółka wylądowała u dyrektora.
- To nie twoja wina...Po za tym należała się Dianie porcja tego Spaghetti na głowię, choć mi by było szkoda i osobiście wolałbym je zjeść.
- Zauważyłam że lubisz jedzenie, prawda? 
- Żeby tylko...Znam każdą restaurację w tym miasteczku. Ha ha
- Uuuu brzmi ciekawie. 
Niesamowicie dobrze mi się z nim rozmawiało, nie chciałam kończyć, ale zadzwonił dzwonek.
- Nubi, nasze jutrzejsze spotkanie nadal aktualne?
- Oczywiście. 
Uśmiechnęłam się do niego, wzięłam pod rękę Natalię i skierowałyśmy się do szatni na WF. 
- Widziałaś? Rozmawiałam z nim sam na sam, ale numer!
Piszczała radośnie. Widać było, że zależy jej na Bartku. Cieszyłam się razem z nią.
  To był bardzo ciężki dzień. Na szczęście był to piątek. Pomimo koszmarnego poranka wróciłam do domu w dość dobrym humorze. Mama jak zwykle ganiała ze szpadlem w ogrodzie i sadziła kolejne rośliny. Nasz dom pomału stawał się coraz piękniejszy. 
Wieczorem, kiedy położyłam się do łóżka, przyszedł mi SMS od nieznanego numeru. 
" Będę na Ciebie czekał jutro o 16:30 przy wejściu do parku. Śpij dobrze Nubi :) Alan" 
Ścisnęło mi żołądek z radości. Odpisałam, owinęłam się kołdrą i mogłam spokojnie zasnąć. 

14 komentarzy:

  1. Super!! Czekam na kolejny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne. Śledzę twój profil na photoblogu i robisz przecudne zdjęcia, myślałam że można być dobrym w jednej dziedzinie a tu bach. Nie ! Jesteś również dobra w pisaniu. Czekam na następną notkę.
    Życzę weny i pozdrawiam : *

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ! <3 Zakochałam sie w tym opowiadaniu <3 ;** i również śledze twój priv na fbl ;** <3 <3 Zdjęcia także są świetne ! <3 nie raz mnie zatyka jak widze te zdjęcia !!
    Ps. Czekam na nastepne opowiadanie ! <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. hej :* mam pytanko ;) nie chodzi o Twoje świetne opowiadania, lecz o aparat - lustrzankę. stoję przed pewnym dylematem. mogę dostać aparat, ale nie wiem który wybrać : Nikon D5100 czy D90? robiąc tak niesamowite zdj na pewno znasz się na aparatach, dlatego piszę tutaj ;) a może poleciłabyś mi inny do 3tys. z obiektywem 18-105? (nie chcę na razie portretówki) proszę o odpowiedź jak najszybciej ;* pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jaki aparat miałaś pierwszy jeśli chodzi o lustrzanki? i jaki masz obiektyw lub obiektywy ?

      Usuń
    2. nie za bardzo się znam, ale mogę napisać, że d5100 bardzo dobrze sie sprawuję:) Jako pierwszy miałam D40
      Miałam portretowkę 1.8 i mam Quantaray'a 70-300mm :))

      Usuń
    3. czyli te piękne portrety robisz 70-300mm? ;o a jak się sprawował D40 i dlaczego go zmieniłaś ?

      Usuń
    4. aktualnie są robione 70-300 :D D40 to typowa amatorka, kiedys był dla mnie ok ale z biegiem czasu stwierdziam, że jest strasznie słaby ;) To była moja 1 lustrzanka czyli jakoś miałam ją od 10 roku życia

      Usuń
    5. bardzo zależy mi na Twojej opinii i jeśli miałabyś chociażby parę minut i mogła przeczytać o w/w aparatach to byłabym Ci bardzo wdzięczna, gdybyś mi pomogła wybrać ;* dla mnie to po prostu czarna magia ;/ ile masz wgl lat ? ;)

      Usuń
    6. proszę odpowiedz na pytanie ;**

      Usuń
    7. napisz do mnie na priv na facebooku: https://www.facebook.com/profile.php?id=100001139553691
      albo na gg: 46176069

      Usuń