poniedziałek, 15 lipca 2013

rozdział II

   Opowiadanie pisane tylko i wyłącznie przeze mnie. Nie wyrażam zgody na kopiowanie tekstu. 



                                                                                  II.

  Nie mogłam spać w nocy. Cały czas rozmyślałam o wczorajszym dniu, o tym co mi się przydarzyło i czego mogę spodziewać się kolejnego dnia w szkole.Ciągle obawiałam się, że ludzie nie będą potrafili mnie zaakceptować. Co jest we mnie nie tak? Ogrom niskiej samooceny ? Brak wiary w siebie? A może ja naprawdę jestem beznadziejna i nie powinnam komukolwiek się pokazywać?
Kiedy w końcu postanowiłam zamknąć powieki stwierdziłam, że to nie ma sensu skoro za trzydzieści minut miał dzwonić budzik. Spojrzałam przez okno. Słońce zaczęło wychodzić, pierwsze promienie przebijały się przez liście drzew aż do mojego pokoju. Najchętniej leżałabym tak jeszcze przez dłuższy czas, ale nie mogłam. Musiałam wziąć się w garść.
  Tym razem pojechałam autobusem. Po drodze przypomniało mi się, że wieczorem przychodzą do nas sąsiedzi. Kompletnie wypadło mi to z głowy. Wcale nie miałam ochoty na ich wizytę, ale obiecałam mamie, że będę.
 Po dziesięciu minutach byłam na miejscu. Lekcje zaczynałam od języka polskiego, więc nie najgorzej.
- Hej Nubi! - przywitał się ze mną Alan.
- Cześć.
- Chciałabyś usiąść ze mną na Polskim?
- A co z twoją koleżanką?
- Nie będzie jej dzisiaj, musiała jechać na jakieś badania...
 Nie dość, że zostałam przywitana ciepłym uśmiechem, to jeszcze chciał ze mną usiąść w jednej ławce. Wiem. Dla was to normalne, ale dla mnie to było coś...innego. Sądziłam, że po wczorajszej akcji w ogóle nie będzie już nigdy ze mną rozmawiał. A jednak się myliłam.
-Więc...?- ciągnął.
-Ok. Bardzo chętnie!
-No to super.
- Uważaj żebyś czasami jej nie dotknął, jeszcze Cię czymś zarazi hihi!
Zza pleców Alana odezwał się głos. Ten śmiech chyba znal już każdy. To była Barbie, która dogryzała mi wczoraj. Wiedziałam, że ktoś popsuje mi humor.Przeglądając wczoraj internet dowiedziałam się, że tak naprawdę ma na imię Diana, ale dla mnie i tak będzie pustą lalką.
-Idziemy. - spojrzał na mnie brunet i powiedział spokojnym głosem. Jakby nie przyjął do siebie tego co powiedziała.
Do klasy weszła nieco przy kości, czarno włosa kobieta. Wyglądała strasznie, naprawdę! Była ubrana w ciemną bluzkę i długą spódnicę. Zauważyłam duży pierścień na jej palcu i pieprzyk pod okiem. Usta byłby pomalowane bordową szminką, a oczy błyszczały się i mierzyły wszystkich znajdujących się w sali. Jej powaga na twarzy mówiła wszystko. Nie było mowy o żadnych żartach. Zrobiło mi się słabo.
- Spokojnie Nubi, ona tak tylko wygląda. Nie jest aż taka zła... choć wymagająca. Ma na nazwisko Pulańska, dlatego wołamy na nią Pulpet, no nie tylko dlatego...- powiedział szeptem do mnie Alan. Popatrzyłam się na niego uśmiechnięta i przytaknęłam głową. Starałam zapamiętywać wszystko co mówi. Swoją drogą jego słowa docierały do mnie bardzo szybko. Miał przyjemny głos. Lubiłam go słuchać.
- Proszę Pani! Przez Nubię nie mogę się skupić na lekcji. Czy mogłaby Pani zwrócić jej uwagę? - wyrwała się Diana.
- Oh, Nubia co to za gadanie na lekcji?! Proszę wstać natychmiast!
Zamurowało mnie totalnie. Przecież to nie ja. Wszyscy dobrze o tym wiedzieli! Coraz bardziej nie lubiłam Diany. Co ja jej takiego zrobiłam?!
- No proszę mi się wytłumaczyć! - podniosła głos.
- Ja...ja...przepraszam bardzo. - czułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Tylko mi tu nie becz. Nie jesteśmy w przedszkolu! Siadaj. Na razie to tylko ostrzeżenie.
Matko co za wstyd. Gdyby to nie była Pulańska tylko jakiś inny nauczyciel to jestem pewna, że wszyscy by się ze mnie teraz nabijali.  Cudowny początek roku. Grabię sobie u nauczycieli, potem sobie nie dam rady z niczym. Byłam totalnie roztrzęsiona i wściekła na Alana. Dlaczego nie stanął w mojej obronie? Nic nie powiedział? Nie drgnęłam aż do końca lekcji.
Postanowiłam do domu pójść pieszo. Już sama nie wiem która opcja była gorsza. Jazda autobusem czy spacer. To nie jest miłe. Może jestem zbyt wrażliwa, ale sposób w jaki patrzyli na mnie ludzie doprowadzał mnie do łez. Gdy szłam przez park spoglądali na mnie jak na kogoś z innej planety. A przecież praktycznie w ogóle się od nich nie różniłam. Rodzice zawsze mi to mówili i wmawiali, że nie jestem gorsza od innych. Pomału zaczynałam w to wątpić.
  Dokładnie o 19:15 pojawili się u nas sąsiedzi. Mama dopilnowała żeby wszystko było idealnie. Stół nakryty białym obrusem, sztućce idealnie ułożone i na samym środku bukiet kwiatów. Wyglądało to naprawdę pięknie. Sama wystroiła się jak na jakieś święto. Ja też ubrałam się dosyć schludnie. Nie chciałam się wyróżniać, choć to było ciężkie w moim przypadku. Eh... nie ważne. Jedynie tato zachowywał się tak jak zawsze. Wszystko obracał w żart i był bardzo wyluzowany. Chyba własnie za to pokochała go mama, a przecież są totalnym przeciwieństwem.
Kiedy tato zaprosił gości do środka o niemal  nie pisnęłam z zaskoczenia. W salonie pojawiła się para ludzi w wieku moich rodziców ze swoim synkiem i uwaga! Z czerwonowłosą dziewczyną z mojej klasy.
-Cześć. Nie zdążyłam się jeszcze przedstawić. Jestem Natalia. - podeszła do mnie i wyciągnęła rękę w moją stronę. Mówiła bardzo cicho i spokojnie. Nie spodziewałabym się tego.
-Hej...-uścisnęłam jej dłoń.
- Nubi zaproś koleżankę na górę. Zawołam was jak kurczak będzie gotowy. - wtrąciła się mama.
- Dobrze, chodź Natalia.
  Gdy weszłyśmy do mojego pokoju Czerwonowłosa otworzyła buzię ze zdziwienia. Co prawda nie urządziłam pokoju do końca, ale ścianę ze zdjęciami skończyłam wczoraj wieczorem. Uwielbiałam fotografię. Nie robiłam tego zawodowo, ale kochałam uchwycić dany moment i zachować go na pamiątkę. Kiedy spoglądałam na zdjęcia od razu robiło mi się przyjemniej. Np. Gdy patrzę na zdjęcie z wyjazdu nad morze, albo z imprezy z przyjaciółkami. Powracały wtedy wszystkie wspomnienia.
- Wow! Ale czad! Też chcę taką ścianę! - powiedziała głośno Natalia.
- To nic trudnego. Trzeba tylko odrobinę chęci i czasu. - uśmiechnęłam się.
- Więc...Jak podoba ci się w naszej szkole?
Eh, to nie był dobry pomysł na temat do rozmowy. Musiałam nieco skłamać.
- Powiem szczerze, że nie jest źle. Nauczyciele są całkiem spoko, no prócz Pani Pulańskiej...
- Ah! Słyszałam, że Diana nieźle cię wkopała. Nienawidzę jej. Odkąd ją znam lubiła mi robić nazłość.
-Tak..Było mi potwornie głupio. Grabię sobie na początku roku, a Diana ciągle mi dogryza...Zaraz zaraz. Słyszałaś o tym? Od kogo?
-Od Alana.
 Serce mi mocniej zabiło. Czy to był dobry moment żeby się jej spytać czy...
-Nie, nie jesteśmy razem. Przyjaźnimy się już wiele lat. - dopowiedziała. Jakby czytała mi w myślach!
- Naprawdę? Czasami wyglądacie jak para...Co dokładniej ci mówił? - dopytywałam.
- Cóż...Wiele osób tak uważa. Opowiedział mi o całej tej akcji. W sumie to on nie ma dobrych relacji z Pulpetem. Groziła mu jedynka w tamtym roku i teraz jest dla niego okrutna. Powiedziała, że jak nie będzie się starał to zostawi go na jeden rok. Wyobrażasz sobie? No nie ważne. Masz jeszcze jakieś zdjęcia? Pokazałabyś mi?
-Jasne.
Już rozumiałam dlaczego nic nie powiedział na lekcji. Nawet nie może się jej sprzeciwić. Nie wiadomo jakby to się skończyło dla niego.
To był świetny wieczór. Czas mijał strasznie szybko. Złapałyśmy z Natalią świetny kontakt. Rozmawiałyśmy o wszystkim np. o Dianie. Okazało się ze oby dwie jej nie trawiłyśmy. Opowiadała mi o szkole, o swoich zainteresowaniach. Dyskutowałyśmy na różne tematy. Czułam, że mogę jej ufać. Cieszyłam się strasznie, że poznałam kogoś takiego jak ona. Wymieniłyśmy się numerami telefonów i zaproponowała żebyśmy  jutro po szkole pojechały na zakupy. Strasznie było mi miło, nie mogłam się doczekać.
  Kolejny dzień zaczął się znacznie lepiej. Uprzedziłam mamę, że będę później w domu. Powiedziałam jej o zakupach z Natalią. Spodobał jej się ten pomysł i nawet dorzuciła mi parę groszy żebym miała na nowe spodnie. Od razu po zajęciach wsiadłyśmy w pierwszy lepszy autobus i pojechałyśmy do centrum. Dawno nie widziałam tyle sklepów i tyle ludzi! Ah! Było pięknie! Czas strasznie szybko leciał. Biegałyśmy z jednego sklepu do drugiego, przymierzałyśmy wiele ciuchów. Fakt, nie mogłam sobie pozwolić żeby kupić je wszystkie, ale jasne rurki na gumce i biała bluzka z lwem trafiła do mojego plecaka. Natalia zaś kupiła kremową sukienkę i do tego czarny kapelusz. Wszystko było idealnie, no do czasu...
- Witam witam moje koleżanki! Wybierać się na zakupy w takim stanie? Oj oj.
Gr! Czy ja zawsze muszę na nią trafić? Tak, Diana w gotowości wraz ze swoimi koleżankami. O dziwo ma jakieś...Dali byście wiarę?
- Spadaj Diana. Zabierasz nam tlen. To twoje perfumy czy znowu w coś wdepnęłaś?
Sądziłam, że zaraz zostaniemy zmieszane z błotem, ale Natalia nie dawała za wygraną! Podziwiam ją. Nie bała się jej postawić.
-Chodź Nubi, idziemy napić się czegoś zimnego. - dodała na koniec, a Barbie stanęła wryta w ziemię.
   Usiadłyśmy w kawiarni przy oknie. Zamówiłyśmy dwa koktajle waniliowe. W końcu mogłyśmy choć na chwilę odsapnąć.
- Ona jest wszędzie! Mogłaby chociaż raz odpuścić, ale nie bo po co?! Nawet taki fajny dzień potrafi zepsuć...- zaczęłyśmy dyskutować na temat Diany.
- Rzeczywiście jest strasznie denerwująca, od początku roku ciągle mnie drażni. - odpowiedziałam żaląc się.
- Wszystkich drażni. Jest okrutna...
-Eh, i jak? Smakuje Ci? - Wolałam skończyć ten temat. Po co psuć sobie humor?
- Tak jest pyszny, będziemy musiały ...
Natalia przerwała zdanie. Zapatrzyła się w jeden punkt. Na przeciwko nas stał Alan ze swoim kolegą.
-...O mamo! To Bartek! Podoba mi się juz od jakiegoś czasu. Kumpluje się z Alanem, więc są szanse, że może mnie z nim umówi!- powiedziała z radością.
- Mmm to świetnie!
- Chodź przywitamy się z nimi!
- Natalia nie jestem pewna czy powinnam ...
Nie zdążyłam nawet dokończyć.
- Alan, Bartek siemka! - krzyknęła.
- Hej Nata! - uścisnęli się na powitanie.
Stałam przy śmietniku. Jej, jak bardzo wstydziłam się tam podejść!
- Co tu robicie? - zapytała chłopaków.
- A przyszliśmy się rozejrzeć za nowymi butami i oczywiście naturlanie musimy coś zjeść. A ty?
- Właściwie to przyszłam na zakupy. Z Nubią. - pokazała na mnie palcem. Nie było odwrotu, musiałam zbliżyć się do nich.
Alan był zaskoczony. Zauważyłam jak ręce zaczęły mu lekko drżeć. Z resztą mi też.
- Cześć wam. - powiedziałam cicho.
- Hej. To jest Bartek mój najlepszy kumpel, a to jest Nubia. Pamiętasz? Mówiłem Ci...
Podaliśmy sobie dłoń na przywitanie. Ciężko było mi rozgryźć Alana. Co mu o mnie mówił? Zachowywał się normalnie, jakby wszystko było w porządku, a z drugiej strony widziałam jego zmieszaną minę i drżące ręce.
- Więc... Jak zakupy? Skończone?
- Właściwie to tak. Prawda Nubi? - zapytała mnie Natalia, a ja pokiwałam głową.
- Może zechciałybyście coś zjeść z nami? Będzie nam miło, co nie Bartek?
- Jasne! - potwierdził.
Natalia popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem. Wiedziałam, że marzyło jej się pójście z nimi. Jednak ja nie potrafiłam.
- Wiecie co właściwie to ja już muszę iść, ale spoko Nata idź.
- Na pewno poradzisz sobie?
- Tak.
Pożegnałyśmy się, pomachałam chłopakom na do widzenia i pierwszy raz od tych kilku minut spojrzałam w oczy Alana. Ciężko było mi się do niego uśmiechnąć po ostatnich wydarzeniach, ale nie umiałam w tej sytuacji zachować kamiennej twarzy. Nie rozumiem co w nim takiego było? Czemu tak strasznie pragnęłam jego obecności? Odwzajemnił uśmiech i znów ujrzałam jego czarujące dołeczki.
Siedząc w autobusie oparłam głowę o szybę i analizowałam cały dzień. Polepszanie kontaktu z Natą, nowe ciuchy, spotkanie z Dianą, dobry koktajl, nowy znajomy- Bartek, Alan...Alan. Już sama nie wiedziałam co o nim myśleć.
- O kochanie! Martwiłam się, długo cię nie było.
- Przepraszam mamo. Autobus miał opóźnienie. No wiesz, korki...
-Ah, no tak. Znam to. Jak tam zakupy? Pokażesz mi co kupiłaś?
Pochwaliłam się swoimi nowymi rzeczami, z których byłam mega zadowolona. Opowiedziałam jej troszkę o pobycie w centrum. Oczywiście pomijając szczegóły.
- No proszę! To super spędzony dzień.
Uśmiechnęłam się do niej blado i skierowałam się w stronę schodów.
- Wszystko w porządku Nubi?
- Tak mamo, wszystko dobrze...













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz