Otworzyłam i przetarłam oczy. Poczułam rażące promienie słońca na swoich policzkach. Tak bardzo chciałam żeby to był sen. Nie widziałam już wiszących światełek, zdjęć na ścianie, kolorowej firanki na oknie...Wyciągając nogi z łóżka nie czułam już pod sobą miękkiego, zielonego dywanu. Na około walały się kartony z rzeczami, ściany świeżo malowane, wszystko pokryte warstwą kurzu. Mama odkąd pamiętam marzyła o przytulnym domu z wielkim podwórkiem i ogrodem, gdzie mogłaby sadzić i pielęgnować kwiaty. Swoją drogą ma bzika na tym punkcie. Raz kiedy pojechaliśmy do ogrodu botanicznego była tak zachwycona, że razem z tatą musieliśmy wytrzymać tam aż cztery godziny. Wyobrażacie sobie oglądanie roślin przez tyle czasu? No, ale nie ważne. Od tygodnia mieszkamy już w przytulnym domku. W takim jakim zawsze chciała. Do ideału to mu jeszcze daleko. Mama dopiero dziś miała zamiar jechać po drzewka, nasiona i kwiaty, a tato miał zamiar kontynuować remont łazienki. Wszyscy byli zadowoleni a ja? Jakoś nie bardzo. Musiałam zostawić wszystko. Szkołę, przyjaciółki, znajomych i w dodatku swój pokój, który tak bardzo kochałam. Ciężko było się z tym pogodzić, ale nie miałam wyjścia. A może jednak mogłabym to jakoś zatrzymać? Sama nie wiem...
I.
- Nubi pośpiesz! Dziś twój pierwszy dzień w szkole! - Z zamyśleń wyrwała mnie mama, która wleciała jak szalona do mojego "pokoju".
- Tak wiem wiem. Już wstaje.
- Kochanie, nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Na pewno ciepło przyjmą cię w klasie, poznasz koleżanki, umówicie się gdzieś, a nauczyciele cię polubią. Nie ma czym się przejmować.
Nie była mną, nie wiedziała jak się czuję i co muszę przeżywać wychodząc na ulicę. Dla niej wszystko było tak cholernie łatwe. Czasami chciałabym być taka jak ona. Może życie byłoby o wiele prostsze?
Spoglądałam w lustro i starannie rozczesywałam włosy. Chciałam wyglądać jak najlepiej. To nie tak, że zależy mi na opinii innych. Po prostu czułam, że będę postrzegana zupełnie inaczej niż moje rówieśniczki. Ubrałam błękitną sukienkę, podkreśliłam swoje rzęsy ciemnym tuszem i założyłam swoją ulubioną bransoletkę. Po trzydziestu minutach byłam gotowa do wyjścia. Zarzuciłam torbę na ramię, zamknęłam za sobą furtkę i wyszłam na prostą drogę. Do szkoły miałam dość spory kawałek, ale to nic. Miałam ochotę się przejść. Wzdłuż ulicy po obu stronach ciągnęły się szeregi domków. Każdy był inny, każdy wyjątkowy. Stwierdziłam, że miejscowość w której się znajduje jest naprawdę piękna. Widziałam dzieci jadące na rowerach (pewnie zmierzały tam gdzie ja), parę staruszków spacerujących po parku, zakochane pary i wiele innych ludzi. Nagle poczułam obcy wzrok skierowany na mnie. W sumie nie jeden, a kilka... "Przyzwyczają się, będzie dobrze. Nie bądź tchórzem Nubia!" powtarzałam sobie w myślach. Przyśpieszyłam nieco kroku i po dziesięciu minutach byłam na miejscu. Chyba nie muszę pisać, że w szkole było podobnie, a nawet gorzej. Gapili się na mnie jakbym była nie wiadomo kim. Czułam się potwornie.
-Dzień dobry dzieci! - Mój wychowawca wszedł właśnie do klasy.
-Dzień-do-bry!
Usiadłam na samym końcu żeby nie rzucać się w oczy. Ręce mi się trzęsły, robiło mi się niedobrze.
-Dzieci. To już nasz ostatni wspólny rok w tym gimnazjum. Czeka was dużo pracy i nauki, testy a na koniec bal.
- Wszyscy o tym wiemy Panie Furman...- Odezwał się jeden znudzony chłopak. Siedział pod oknem z jakąś czerwonowłosą dziewczyną . Był dosyć przystojny. Bardzo chudy, wysoki brunet o ładnym uśmiechu. Szczerze mówiąc w mojej klasie zauważyłam wielu interesujących chłopaków, choć wyglądali na bardzo roztrzepanych.
- Ah racja Alan, racja! Cóż...Zapewne zauważyliście ze mamy w klasie nową twarzyczkę. Nubia zapraszam na środek klasy. No śmiało!
Tak bardzo tego nie chciałam. Tak bardzo chciałam wracać do domu. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa, nie mogłam się skupić, robiło mi się coraz bardziej duszno.
- No kochanieńka opowiedz nam coś o sobie.
- Nazywam się Nubia, mówią na mnie Nub lub Nubi... - Czułam jakby jakaś kula stanęła mi w gardle. Mówiłam bardzo cicho i byłam tego świadoma. Spuściłam więc wzrok i gapiłam się w parkiet. Pewnie wyglądałam jak jakiś skazaniec, ale było mi już wszystko jedno.
- Ej księżniczko! Ubrudziłaś się na twarzy, hihihi! - Krzyknęła z końca jakaś dziewczyna. Wyglądała jak lalka Barbie. Krótka różowa sukienka, długie blond włosy i duże niebieskie oczy. Cała klasa zaczęła się śmiać. Moje poliki robiły się coraz bardziej czerwone. Już chyba nic gorszego nie mogło mnie spotkać jak zostać upokorzoną przez "plastik". Usłyszałam dźwięk dzwonka i poczułam ulgę.
- Zaczekaj Nubi, jeśli mogę tak na Ciebie mówić. - powiedział spokojnie Pan Furman.
- Oczywiście proszę Pana.
- Musisz wiedzieć ze początki są trudne. W końcu się przyzwyczają. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale są w tej klasie również normalne osoby. Dasz radę, a w razie jakiejś potrzeby zawsze możesz zwrócić się do mnie.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam i odwróciłam się w stronę drzwi. Była pięcio minutowa przerwa, dlatego wolałam się pośpieszyć. Korytarz był dosyć śliski a ja miałam balerinki. Nagle nawet nie zauważyłam kiedy straciłam równowagę i wpadłam na bruneta otwierającego puszkę z Colą. Upadliśmy oby dwoje na ziemię. Napój wylądował i na mnie i na jego niebieską koszulę. Ludzie zaczęli się śmiać, a ja czułam się jak totalna idiotka. Podniosłam głowę i spojrzałam w górę. Ujrzałam brązowe oczy. Był to Alan z mojej klasy.
- Bardzo Cię przepraszam! Tak bardzo mi przykro, nie chciałam! Odkupię ci napój, przepraszam...ja...
- Spokojnie Nubi. Nic się nie stało, wszystko w porządku!- podniósł się z ziemi i podał mi rękę.
- Nic ci się nie stało? Boże... co ja narobiłam.
- Uspokój się. Jest OK! Tak po pierwsze to jestem Alan, nie żaden bóg. Po drugie napój odkupisz mi kiedyś przy okazji, a po trzecie swoją drogą to niezłe powitanie!
Zaczęliśmy się nieco śmiać i atmosfera zrobiła się o wiele lepsza. Miał naprawdę piękny uśmiech. Zdążyłam zauważyć dwa dołeczki. Nigdzie jeszcze takich nie widziałam.
- To co idziemy na zajęcia? - zarzucił szturchając mnie w ramię. Uśmiechnęłam się do niego i poszliśmy w stronę sali od Muzyki.
Kolejne lekcje mijały bardzo szybko. Może to dlatego, że był to pierwszy dzień.Wstydziłam się do kogokolwiek podejść, Alan siedział z czerwonowłosą dziewczyną więc siedziałam w ostatniej ławce. Po za tym na pewno nie miałby ochoty na moje towarzystwo...Uważnie przyglądałam się nauczycielom. Jak na razie do gustu przypadł mi najbardziej bardzo miły Pan z historii, Pani z geografii i oczywiście mój wychowawca Pan Furman. Po zajęciach czekała mnie długa droga do domu...
Co za gorący dzień. Wróciłam cała zmęczona i mokra. Od razu wzięłam zimny prysznic i położyłam się na łóżku. Po cichu do pokoju weszła mama.
- No i jak było Nubi? - Zapytała z nutką zaciekawienia.
- Hm...w porządku.
-Na pewno? A coś więcej?
Nie mamo. Było potwornie, nie chce więcej tam wracać...Dlaczego właśnie tak nie potrafię jej odpowiedzieć?
- Poznałam jednego kolegę. Nauczyciele są całkiem spoko.
- To świetnie! Widzisz mówiłam, że będzie dobrze! Przyszłam Ci powiedzieć, że poznałam naszych sąsiadów. Są bardzo mili, dlatego zaprosiłam ich jutro na kolację.
- Muszę w tym uczestniczyć? - Spytałam załamanym głosem.
- Ależ oczywiście! Spokojnie. Mają córkę w Twoim wieku. Może poznasz nową koleżankę.
W sumie mama miała rację. Była to szansa dla mnie. Może choć jedna osoba mnie polubi nie zwracając uwagi na wygląd. Ten dzień to totalna porażka. Dużo wrażeń jak na kilka godzin. Pierwsze poznanie okolicy, pierwsze wejście do szkoły, pierwsza wizyta w klasie i ...Alan. Ciekawa jestem czy naprawdę się nie gniewał za tą Colę. Jak zobaczę przed oczyma roześmianą Barbie wraz z koleżankami to robi mi się gorąco. Co za wredne dziewczę!
Postanowiłam zebrać swoje myśli i opisać wszystko w swoim pamiętniku. Pomału wyciągałam swoje rzeczy z kartonów. Cóż... w końcu musiało to nastąpić. Wolałam stworzyć coś nowego, niż gapić się na te puste ściany. Następnie weszłam na internet sprawdzić Facebooka. Przyszła mi wiadomość od Kasi. "Bardzo za Tobą tęsknie. Mam nadzieję, że dajesz sobie tam radę i nigdy o mnie nie zapomnij!" Natychmiast jej odpisałam. W końcu byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Nie chciałam jej zamartwiać, dlatego nie opisałam swojego pierwszego dnia w szkole. Otrzymałam również kilka zaproszeń. Jedno było od nowo poznanego bruneta, a reszta od kilku innych ludzi z klasy. Zrobiło mi się miło. Spojrzałam na zdjęcie profilowe Alana na którym szeroko się uśmiechał. Wieczór stał się o wiele wiele lepszy...
Mam nadzieję, że I rozdział nieco was zaciekawił i będziecie czytać dalej:))!
Wypowiedzcie się na ten temat w komentarzu - będzie mi bardzo milo :*
W następnym rozdziale przedstawię wam kolacje u Nubi i coś jeszcze!
Trzymajcie się :*

Przeczytałam i jest całkiem nieźle :) Nawet fajnie się czyta. Ale nie rozumiem jednego, bo Nubia miała pierwszą lekcję z wychowawcą na której się przedstawiła i był już koniec lekcji? Bo tak to wygląda;) I jeszcze jedno musisz robić trochę większe akapity, bo podczas czytania nie wiedziałam gdzie się kończy dialog, a gdzie zaczyna się już narracja. No powodzenia w dalszym pisaniu! :)
OdpowiedzUsuńNie, po prostu stwierdziłam ze opisywanie całej lekcji byłoby dosyć nudne, dlatego skróciłam ;) Okej będę pamiętać :)
UsuńAle jedno zdanie np. "lekcja się dłużyła w nieskończoność" było by ok :)
Usuń